Moja dobra przyjaciółka doświadczyła ostatnio nieprzyjemnych skutków niestosowania się do zasad użycia…kremu do depilacji. Bidulka, przez trzy dni przechadzała się ulicami historycznego miasta krokiem Johna Wayne’a, bo skóra piekła ją niemiłosiernie. Jej tragiczna przygoda stała się dla nas pretekstem do dyskusji na temat fryzjerstwa wszelkiego. A ja nie mogłam się nadziwić, po co się tak męczy, skoro aktualnie z nikim się nie spotyka, nikt zatem nie będzie mógł podziwiać efektów jej poświęcenia.  Golenie jajek – czy robią to faceci?

Po co to robimy?

Dla mnie oczywistym jest, że kobiety depilują swoje miejsca intymne. Wyłącznie ze względu na mężczyzn i ich poczucie estetyki, które przez ostatnich kilkanaście lat diametralnie się zmieniło. Można dociekać, czy jest to efektem wzorców przekazywanych dojrzewającym chłopakom w filmach porno, czy raczej postęp ewolucyjny. Wszak z pokolenia na pokolenie mamy coraz mniej włosów, bo nie są nam już tak potrzebne, jak naszym jaskiniowym pradziadom.

A dlaczego mężczyźni poddają się temu zabiegowi?

Tak. Faceci golą jajka. Bo wtedy ich osprzęt wydaje się większy, i to o ładnych parę centymetrów! I tak się męczą z odrastającą szczecinką, żeby przez kilka chwil nacieszyć oczy swoje i partnerki. I oczywiście własne ego. Bo co faceci mają z tym rozmiarem? Dzisiejszy mężczyzna święcie wierzy w to, co wtłoczy mu do głowy popkultura, która promuje takie wartości, jak duży penis i duży biust. Co gorsza, niektóre kobiety wyznają kult tego samego bożka, a właściwie BOŻKA. Nic dziwnego, adoracja penisa swoją historią sięga czasów starożytnych. W całym ówczesnym świecie postrzegany był jako symbol władzy, potęgi, zdrowia i mocy, pełnił funkcję amuletu.

Golenie jajek

Jednak tym spośród panów, którzy czują się pod tym względem niedowartościowani, polecam szczególnie analizę starogreckich źródeł. Ateńscy mędrcy, których dokonania stanowią fundament europejskiej kultury. Ich wkład w rozwój cywilizacji jest absolutnie niepodważalny, kwestie seksualności i anatomii podejmowali równie chętnie, co osobliwie – zwłaszcza z punktu widzenia XX-wiecznych odbiorców. Przede wszystkim należy podkreślić, że homoseksualizm wśród Ateńczyków był dość powszechny, a seks między mężczyznami uznawany za doskonały. Idealny kochanek w ich pojęciu był drobnym młodzieńcem o malutkim członku. Tak opisuje go największy dowcipniś tamtych czasów. Arystofanes ( którego niewybredne żarty nawet dziś wywołują wstydliwy rumieniec ), a także inni, mniej znani poeci ( pojawiają się wzmianki o „małych korzonkach”). Nie należy doszukiwać się tu złośliwości. Właśnie duże penisy kojarzyły się Grekom z dzikimi barbarzyńcami, takie przedstawienie jakiejś postaci miewało często wydźwięk pejoratywny.

Nie trzeba zresztą jakoś szczególnie zagłębiać się w lekturę, by przekonać się o starogreckich upodobaniach. Wystarczy spojrzeć na realizację motywu fallicznego w sztukach plastycznych. Nawet bogowie, którzy według dawnych wierzeń swoje wieczne życie spędzali w dużej mierze na poszukiwaniu uciech cielesnych ( tak – mitologia grecka stoi seksem).  W wyobrażeniu ówczesnych artystów nie byli jakoś szczególnie obdarzeni. Co chyba najdobitniej świadczy o tym, że wartość kochanka, siła męża i boskość uniesień tkwi w innych przymiotach.

Ganimedes604px-NAMA_Poséidon

 

Czy zatem z rozmiaru warto robić dużą  sprawę?

Cóż z tego, że delikwent może pochlubić się rozmiarem, skoro nie potrafi go odpowiednio wykorzystać? Albo, co gorsza, uważa, że jeśli jest tak hojnie obdarzony, to będzie to jego cały udział w zbliżeniu, jedyny, że tak się wyrażę, wkład?

Być może jest tak, że kochanek, który uważa czy też obawia się, że ma w tej kwestii pewne niedostatki, stara się je nadrobić poświęcając partnerce więcej uwagi. Dzięki temu oboje na tym korzystają, a kwestia rozmiaru schodzi na odległy plan. Są szczęśliwsi, mniej sfrustrowani i po prostu cieszą się z bycia razem. A czyż nie o to właśnie chodzi, żeby było…bosko ?

 

Monika Pietryga