Pages Navigation Menu

Stara miłość nie rdzewieje?

Stara miłość nie rdzewieje?

 Jak to jest ? Jesteś z kimś, kochasz go, myślisz, że złapałaś Pana Boga za nogi i że tak już będzie zawsze. Miłość tak wielka i wieczna, bo pierwsza. Ach, jakież to były emocje !

Już na zawsze zostaną ci w pamięci pierwsze pocałunki celebrowane gdzieś pod płotem, tak żeby sąsiedzi nie widzieli, bo by się śmiali, pierwsze słowo „kocham” wypowiedziane w iście szekspirowskiej scenerii wiaty autobusowej, no i oczywiście pierwszy seks. Chciany  i niechciany, bo w każdej chwili mogą rodzice wrócić, a może będzie bolało, a może to wcale nie jest takie fajne ? W końcu próbowałaś już różnych sztuczek, bo chłopak nalegał i nie było jakoś super, ale przecież jak się kogoś kocha, to takie poświęcenia trzeba podejmować. No  i koleżanki mówiły, że już czas, bo po roku już można, nie wyjdziesz na łatwą. Po roku już można mu ufać. Ostatecznie zwyciężyła ciekawość. Tu jest miejsce na święte oburzenie : jak z ciekawości ?! Z miłości przecież ! I ten doniosły akt trwa jakieś 3,5 sekundy, a po nim nie następują owacje lecz opada kurtyna zadawanych w myślach pytań. To tak już będzie zawsze ? Życie odpowiada ci wtedy : dopóty, dopóki nie zmądrzejesz i nie zaczniesz myśleć o sobie.

Jednak zanim nadejdzie spełnienie, tkwisz jeszcze przez kilka lat w raczej letnim związku. Bo motylki w brzuchu już dawno wyzdychały z nudów. Ale ty jesteś tak mocno przywiązana, bo to takie piękne i wzniosłe spędzić z  Tym Pierwszym całe życie. Już, już słyszysz ślubne dzwony, ale nie wiesz, że one biją na alarm : dziewczyno, żyj ! W końcu wydarza się COŚ. On uznaje, że potrzebuje więcej przestrzeni, bo dusi się w gorącej mgle twojego uwielbienia. Chce sobie poużywać życia, póki jest młody, a ty mu przeszkadzasz. Zdradza cię z koleżanką z akademika,  która świetnie gra w siatkówkę i ma taki piękny długi warkocz. Chciał tylko spróbować, jak to jest z kimś innym, ale zawsze będzie cię kochał, bo jesteś kobietą jego życia. Pogrążasz się w czarnej rozpaczy, postanawiasz na niego poczekać i być mu zawsze wierną, bo to miałoby piękny moralny sens. Ale w zderzeniu w rzeczywistością otwierasz oczy, odtykają ci się uszy i zaczynasz się rozglądać. Co też świat ma ci do zaoferowania ?

Z lekką nieśmiałością zaczynasz spoglądać w stronę innych mężczyzn – och, oni istnieją ! A może by tak spróbować ? Ciekawe jak to jest z kimś innym ? To jest zabawne – mijają lata, a pewne schematy się nie zmieniają, zmienia się tylko nasza ich interpretacja. Niezależnie od tego ile masz lat, z iloma mężczyznami się zetknęłaś – pierwszy raz do łóżka zawsze pociaga  cię ciekawość. Nie mieszasz do tego uczuć, bo czujesz się z nich wyzuta. Nie wierzysz w miłość, bo ona umarła wraz z odejściem Tego Pierwszego. Przez życie trzeba iść ze sztywnym karkiem i cynicznym uśmiechem.

W którymś momencie uświadamiasz sobie, że dobry seks przestał być dla ciebie dobrem reglamentowanym. Po latach wyrzutów sumienia i przeszukiwaniu Internetu w poszukiwaniu domowych sposobów na wrodzoną oziębłość permanentną, spotykasz kogoś, kto potrafi cię dotykać tak, że wszystko w tobie krzyczy. I nie przejmujesz się zupełnie tym, że krótko się znacie, nawet nie wiesz, która randka miała finał z niespodzianką. Jesteś dorosłą kobietą, ufasz tylko sobie.

W międzyczasie się zakochujesz, znów czujesz żar. Ale już nie buchasz słodką parą, boisz się, że cię zrani albo że nie będziecie mogli się dogadać. W końcu z Tym Pierwszym znaliście się jak łyse konie i niemal czytaliście sobie w myślach, a przecież nic dwa razy się nie zdarza. Pierwsza miłość – wrzód na tyłku, żadna kolejna nie może się z nią równać ?

Kochasz i jesteś kochana przez mężczyznę z twoich snów. Cóż, że nie jest uwodzicielskim brunetem w typie latynoskim, o jakim marzyłaś robiąc ściągi z fizyki. Jesteś dojrzałą kobietą, mądrzejszą o parę lat i kilka poważnych upadków. Twoje priorytety i ideały się zmieniły. Wiesz, że na tych głupkowato uśmiechniętych pseudomacho nie można polegać, bo oni nie widzą dalej niż czubek swojego penisa. Masz przy sobie faceta, który jest twoim rajem i opoką, całą przeszłość oddzieliłaś grubą krechą.

Tylko czasem, gdy jesteś wieczorem sama, a z głośników sączą się rzewne dźwięki z twoich lat, przypominasz sobie, jak to było. Wspominasz z koleżanką stare czasy, oglądacie wspólnie zdjęcia ze studniówki – jaka byłaś śliczna i zgrabna. Trochę szkoda, że życie w zamian za mądrość pobiera prowizję z urody i gładkości. Fajnie byłoby mieć znowu osiemnaście lat i nosić trampki. Wtedy byłaś szczęśliwa, a czy dzisiaj jesteś ?

Po latach zapomniałaś trochę o tym, jak rozpaczałaś i jak bardzo Ten Pierwszy cię zranił, pamiętasz tylko, że byłaś młoda, beztroska i żądna wrażeń. Czy gdybyś miała możliwość, spotkałabyś się z nim jeszcze chociaż raz ? Ciekawe, jak wygląda jego życie ? No właśnie, czy i tam razem dałabyś się ponieść ciekawości ?

Rozglądasz się po swoim życiu : zdjęcie z ostatnich wakacji, zapach perfum, nieprzespana noc, wspomnienia, którymi, ze względów wychowawczych,  na pewno nie podzielisz się ze  swoimi dziećmi, plany na przyszłość. Uśmiechasz się z czułością do swoich wniosków i już wiesz – po raz pierwszy i ostatni.

 

Stara miłość zardzewiała.
Ach, to nie było warte

by sny tym karmić uparte

 

by stawiać duszę na kartę

ach to nie było warte.

 

Ach, to nie było warte

by nosić łzy nie otarte

 

i by mieć serce wydarte

to wcale nie było warte…

            

          M. Pawlikowska-Jasnorzewska

 

 

Monika Pietryga

Komentarze

comments

One Comment

  1. Czasem jest też „Ofelia”. Bardzo dobrze jest poczuć wolność po tylu latach. Moja dobra rada? – NIgdy nie żałuj, że się odkochałaś, ucz się to robić szybciej.